wtorek, 4 grudnia 2007

cóż może się dziać we wtorek...

Jak zwykle w pracy na II zmianę, bo tak trzeba... Procesy technologiczne - tak to się nazywa ;)

Ranek wykorzystałem oczywiście na zabawy z moim synkiem. Jak człowiek ma 16 miesięcy to wymagane jest olbrzymie zaangażowanie - najlepiej własnych rodziców, ale niania tez może być. Akurat dzisiaj to niania się nie napracuje, bo Tymek zasnął 15 minut przed moim wyjściem do pracy a to oznacza, że pośpi co najmniej do 15:00, czyli będzie męczyć nianię aż przez godzinę...

Brak komentarzy: