poniedziałek, 24 grudnia 2007

poniedziałek, czyli siedzę w pracy, a koledzy nie

Z racji przekonań religijnych nie obchodzę żadnych z wielce rozpowszechnionych świąt tzw. religijnych.
W nagrodę siedzę zazwyczaj w tym okresie w robocie, by koledzy i koleżanki mogli spokojnie zasiąść w rodzinnych gronach przy specjalnych posiłkach...

Nie inaczej jest w tym roku: 24 i 25 grudnia, a potem 1 stycznia spędzę w robotce...

Nie narzekam bo mogę w tym czasie w ciszy i spokoju - np. słuchając w radio albo z komputra tego, co chcę - załatwiać sprawy, które zalegają do dokończenia.

Siedzę więc dzisiaj i grzebię w poczcie, sprawdzam co należy poprawić. I mam też trochę czasu na prywatę ;-), ale o tym później...

0 komentarze: