piątek, 7 grudnia 2007

a to właśnie Gdynia...

Niespodziewanie wylądowałem wczoraj w Gdyni... W sumie to nawet spodziewanie, ale nie wiadomo po co:
  • 5 godzin jazdy PKP IC w tamtą stronę
  • 4 godziny na miejscu
  • 5 godzin PKP IC jazdy do domu
nie licząc dojazdów na dworce.
W sumie ponad 17 godzin poza domem po to tylko, żeby dowiedzieć się (co wymagało jednego pytania i 10 minut rozmowy), że w ramach projektowanego przedsięwzięcia uda się przesłać dokumenty określonego typu pochodzące z określonego źródła do określonego odbiorcy... Przecież wiadomo że w normalnych projektach to się daje zrobić... Tyle, że to jest projekt powstający w ramach nie całkiem normalnego przedsięwzięcia. To największy projekt informatyczny w tym kraju; jeden z największych w Europie...
Zgaduj zgadula o co chodzi...

Ot, taka przejażdżka na koszt firmy... Ale przynajmniej obiad był niczego sobie ;)

Brak komentarzy: