poniedziałek, 31 grudnia 2007

UBUNTU 8.04 alpha 2 na pokładzie...

po wczorajszej nocy MAM :)

oto informacja z /etc/lsb-release:
DISTRIB_ID=Ubuntu
DISTRIB_RELEASE=8.04
DISTRIB_CODENAME=hardy
DISTRIB_DESCRIPTION="Ubuntu hardy (development branch)"
I co?

ano nic...

Działa...
Działa Firefox, i konsola, i bez problemu znalazło sobie sieć, i bez problemu zaciągnęło aktualizacje (sztuk: raz)...

Ciutkę jakby szybsze od 7.10, ale nie mam pewności, bo mój Gutsy jest już zdeczuchno przeorany różnymi próbami. Chyba muszę go reanimować, bo system wstaje około 1,5 minuty :(

sobota, 29 grudnia 2007

dzisiaj: muzycznie

Już mnie znudziło bezowocne siedzenie w robocie. Jest sobota, a mam przed sobą jeszcze sporo tego siedzenia - do 20:00 :( - więc grzebię po internecie i trafiłem...

na Jamendo.
Sprytna rzecz...
Musze jeszcze pogrzebać na Ubunciaku, coby podpiąć jakiegoś odtwarzacza do tego serwisu...

przy tej okazji podpiąłem do bloga odtwarzacz z Jamendo...
miłego słuchania

Muzyka spokojna i relaksująca...

środa, 26 grudnia 2007

wreszcie coś dla Ubuntu

w końcu miałem trochę czasu na przegrzebanie dysku do końca.

Wygospodarowałem 10 GB dodatkowego miejsca. Prawdopodobnie stanie tam 8.04 ;)
Ale zabawy było co niemiara :)

  1. defragmentacja dysku C: pod XP - parę ładnych dni temu doprowadzona w końcu do skutku.
  2. oczywiście gparted nie działał po odpaleniu Ubuntu - tzn. w sumie działał, ale mogłem dobrać się tylko do partycji jakie można odmontować: czyli windowsowych. I rzeczywiście przyciąłem partycję do 15GB - jakias godzinka czasu.
  3. przesunięcie / wcześniej na dysku (o jakieś 15GB) i przycięcie do 16GB, bo wcześniej był 26 - nie wiem po co... Ale to wymagało odpalenia LiveCD i się udało :)
  4. Następnie wydzieliłem nową partycję i zmodyfikowałem /home...
A...

po tym wszystkim Ubuntu działa nadal :)

wreszcie wolne...

nareszcie łyknąłem trochę wolnych chwil.
siedziałem dzisiaj z żoną i synkiem cały dzień w domu - totalne lenistwo :)

poniedziałek, 24 grudnia 2007

poniedziałek, czyli siedzę w pracy, a koledzy nie

Z racji przekonań religijnych nie obchodzę żadnych z wielce rozpowszechnionych świąt tzw. religijnych.
W nagrodę siedzę zazwyczaj w tym okresie w robocie, by koledzy i koleżanki mogli spokojnie zasiąść w rodzinnych gronach przy specjalnych posiłkach...

Nie inaczej jest w tym roku: 24 i 25 grudnia, a potem 1 stycznia spędzę w robotce...

Nie narzekam bo mogę w tym czasie w ciszy i spokoju - np. słuchając w radio albo z komputra tego, co chcę - załatwiać sprawy, które zalegają do dokończenia.

Siedzę więc dzisiaj i grzebię w poczcie, sprawdzam co należy poprawić. I mam też trochę czasu na prywatę ;-), ale o tym później...

niedziela, 16 grudnia 2007

defragmentacja zakończona :(

wczoraj o godzinie 21:00 zakończyła się defragmentacja dysku C: pod XP...

I już mi wtedy przeszła ochota na rozgrzebywanie tejże partycji - na jakiś czas...
Od jutra zasłużone wolne: 5 dni roboczych.

Nie będę się przejmować drugim linusiem...

Co się odwlecze, to nie uciecze ;)

sobota, 15 grudnia 2007

Win XP defragmentacja

Postanowiłem dzisiaj dokonać przedostatniego aktu destrukcji Win XP Home Edition na moim laptoku: zabiorę mu jeszcze 10 GB.
Niech sobie istnieje - nie przeszkadza mi. A może się coś przyda, np. Visio, albo Project - zanim znajdę i opanuję ich odpowiedniki na Ubuntu.
No więc wystartowałem:
  • przed 11:00 wywaliłem wszystkie starocie: zdjęcia, muzykę, niepotrzebne aplikacje (m. in. IBM Reader - czytnik dokumentacji dla systemów IBM-owych)
  • o 11:00 nastąpił uroczysty start defragmentacji dysku, żeby odzyskać miejsce w jednym długim kawałku na końcu partycji. I co? TRWA DO TEJ PORY!!! I nie widać końca...
    Co i rusz wskaźnik postępu dochodzi do końca, by wrócić się do początku, bo zabiera się za następny kawałek do przeniesienia :(

    Ile to jeszcze potrwa?
A chciałem rozpocząć instalkę drugiego linuksa - od podstaw. No...

Chcę wystartować z wersją serwer, a następnie obudować ją X-ami i środowiskiem graficznym przyjaznym użytkownikowi ;)


17:30 i zakończona defragmentacja - przebieg pierwszy.
Oczywiście musze uruchomić ponownie, bo zostało sporo do uporządkowania :(

piątek, 14 grudnia 2007

Przerwa...

i tym akcentem powiadamiam, że wykorzystałem zapowiedzianą osobiście przerwę i nieregularność :)
Co się działo?

nic :)

po prostu się mi nie chciało...

Praca zawodowa - pracą, bo trzeba pracować.
Praca dodatkowa - troszkę (dostałem malutką premię ;) )
Tymek wzrasta i staje się jeszcze bardziej wymagający. Na szczęście przed nami 10 dni laby...
Jedziemy wszyscy do Dziadków do Redy...

piątek, 7 grudnia 2007

a to właśnie Gdynia...

Niespodziewanie wylądowałem wczoraj w Gdyni... W sumie to nawet spodziewanie, ale nie wiadomo po co:
  • 5 godzin jazdy PKP IC w tamtą stronę
  • 4 godziny na miejscu
  • 5 godzin PKP IC jazdy do domu
nie licząc dojazdów na dworce.
W sumie ponad 17 godzin poza domem po to tylko, żeby dowiedzieć się (co wymagało jednego pytania i 10 minut rozmowy), że w ramach projektowanego przedsięwzięcia uda się przesłać dokumenty określonego typu pochodzące z określonego źródła do określonego odbiorcy... Przecież wiadomo że w normalnych projektach to się daje zrobić... Tyle, że to jest projekt powstający w ramach nie całkiem normalnego przedsięwzięcia. To największy projekt informatyczny w tym kraju; jeden z największych w Europie...
Zgaduj zgadula o co chodzi...

Ot, taka przejażdżka na koszt firmy... Ale przynajmniej obiad był niczego sobie ;)

środa, 5 grudnia 2007

IDG - reklama linuksa

taaak...
Tam też potrafią napisac kilka ciepłych słów... Dzisiaj przeszli jednak samych siebie. Wysmażyli trzystronicowy artykuł o tym, dlaczego warto przesiąść się na komputer działający pod kontrolą któregoś z systemów z pingwinem w tle ;)

jak ktoś chce, niech czyta:
8 powodów, dla których powinieneś przesiąść się na Linuksa

ja znam ich więcej niż 8 i dlatego korzystam...

I nikt mnie nie namawiał "wodotryskami".

wtorek, 4 grudnia 2007

i nic z tego...

Chciałem przyspieszyć moje Ubuntu.
Znalazłem przepis na stronie Polskiego Portalu GNOME; artykuł nosi tytuł [Ubuntu] Przyspieszanie Gnome. Niestety próba nr 1 okazała się nieudana :(
Okazuje się, że nie ma w repozytorium aplikacji icepref i iceme. Dokładniej to są, ale nie dadzą się zainstalować przy aktualnej wersji pythona...

No cóż...

Muszę wyszukać sposobu na ten problem :)

cóż może się dziać we wtorek...

Jak zwykle w pracy na II zmianę, bo tak trzeba... Procesy technologiczne - tak to się nazywa ;)

Ranek wykorzystałem oczywiście na zabawy z moim synkiem. Jak człowiek ma 16 miesięcy to wymagane jest olbrzymie zaangażowanie - najlepiej własnych rodziców, ale niania tez może być. Akurat dzisiaj to niania się nie napracuje, bo Tymek zasnął 15 minut przed moim wyjściem do pracy a to oznacza, że pośpi co najmniej do 15:00, czyli będzie męczyć nianię aż przez godzinę...

poniedziałek, 3 grudnia 2007

to zdaje się jest początek...

Coś mnie naszło i począłem tworzyć archiwum przemyśleń i wynurzeń.
Może nawet nikt nie będzie tego czytać, ale ja będę pisać...

Z góry zapowiadam nieregularność i dowolność wpisów...